Fiat 126p, powszechnie nazywany Maluchem, to auto wyjątkowe przywołujące przyjemne, a czasem też przykre wspomnienia i nierzadko wywołujące falę wzruszeń. Samochód ten jeszcze w nie tak odległej przeszłości był niezaprzeczalnym królem polskich dróg, mieszcząc w swoim wnętrzu czteroosobowe rodziny i niemało bagażu. Mimo że ostatni Fiat 126p zszedł z taśmy produkcyjnej prawie 20 lat temu, po dziś dzień zachwyca miłośników motoryzacji, którzy chętnie uczestniczą w pokazach tychże aut. Maluch wywarł wrażenie także na znanym aktorze Tomie Hanksie. Aktor zobaczył auto w Budapeszcie, podczas nagrywania filmu ,,Inferno”. Artysta stał się szczęśliwym posiadaczem Fiata 126p pod koniec ubiegłego roku. Otrzymał go w prezencie od polskich fanów.

Podróż Maluchem była prawdziwą jazdą bez trzymanki – nigdy nie było wiadomo, co się popsuje. Wiadome było jednak, że coś na pewno ulegnie awarii. Adrenalina nie przeszkadzała jednak w urządzaniu wielogodzinnych podróży w rodzinnym gronie, podczas których pasażerowie tłoczyli się jak sardynki w puszce, z trwogą wyglądając celu podróży. Jazda Fiatem 126p obfitowała w liczne niespodzianki – zerwany pasek klinowy, zwarcie w instalacji elektrycznej, pękanie resorów i inne atrakcje. Dlatego każdy podróżujący Fiatem 126p, w miarę możliwości, nie wsiadał do auta bez pończoch lub damskich rajstop i śrubokrętu. Poniżej przedstawiamy typowe usterki Malucha i wyjaśniamy, dlaczego wspomniane akcesoria były niezbędne do ich naprawy.

1. Zerwanie paska klinowego i pończochy

Pasek klinowy jest elementem konstrukcyjnym samochodu, który napędza alternator, czyli prądnicę. Niestety, paski klinowe w Maluchach bardzo często ulegały zerwaniu, co skutkowało niemożliwością kontynuowania jazdy. W takim przypadku najlepiej było podróżować z partnerką, która posiadała dobrej jakości pończochy, ewentualnie rajstopy. Zamontowanie elementu damskiej garderoby w miejscu paska klinowego było rozwiązaniem chwilowym, jednak często wystarczającym, by dojechać w upragnione miejsce. 

2. Problemy z zapłonem – odpalanie kijem od szczotki

Rozrusznik wprawia w ruch silnik spalinowy auta, pozwalając na jego odpalenie. W Maluchach element ten był sterowany linką, która bardzo często ulegała zerwaniu. Każdy posiadacz Fiata 126p wiedział, że awaria ta nastąpi prędzej niż później, dlatego w każdą podróż warto było zabrać ze sobą kij od miotły, ewentualnie młotek. Za pomocą drewnianego trzonka można było ręcznie ,,rozruszać” silnik, zmuszając go w ten sposób do odpalenia.

3. Wycieki oleju z silnika i układu napędowego

To kolejna z najczęstszych usterek w Maluchach. Zarówno olej napędowy, jak i silnikowy chronią przed nadmiernym nagrzaniem, ograniczając tarcie. Niestety, uszczelki, które zapobiegają wyciekom olejów w Fiatach 126p, były wyjątkowo nietrwałe, przez co samochody te już po niedługim czasie zostawiały za sobą oleiste ślady – mówiło się wtedy, że Maluch znaczy swój teren.

Zobacz też: jak poradzić sobie z przegrzaniem silnika

4. Wszechobecna korozja

Maluch to samochód, który bardzo szybko atakuje rdza. O ile wszelkie usterki mechaniczne można było tanio i łatwo wyeliminować, choć dostępność elementów wymiennych była dyskusyjna, o tyle rozwijająca się w błyskawicznym tempie korozja była wręcz nie do opanowania. Rdza nad kołami czy na drzwiach nie była dużym problemem – prawdziwy kłopot stanowiła rdza podwozia, która niejednokrotnie powodowała dziury w podłodze.

Mimo wszystkich tych przeciwności Maluch był jednak szczytem marzeń każdego Polaka w czasach PRL.

Zobacz także: zabezpieczenia antykorozyjne