Każdego roku na naszych drogach przybywa samochodów zabytkowych i tzw. „youngtimerów” – aut, które są względnie młode, ale w jakiś sposób zapisały się na kartach motoryzacyjnej historii. Praktycznie każdy właściciel takiego cacka, bez względu na jego wiek- chucha i dmucha, aby przypadkiem na karoserii nie pojawiła się korozja, a użytkowanie go było względnie bezproblemowe. Jako, że nasz klimat nie za bardzo służy jeżdżeniu takim samochodem na co dzień, wielu kierowców aut „z duszą” postanawia używać ich tylko w sezonie wiosenno – letnim. Powodów jest wiele: od wszechobecnej soli, którą posypywane są ulice podczas przymrozków, po złe warunki pogodowe, co w przypadku zabytków, które charakteryzują się słabszymi hamulcami i brakiem nawet podstawowych systemów bezpieczeństwa, gdzie może się skończyć bolesną kolizją kończąc.

Jak w takim przypadku przygotować swoje ukochane „cztery kółka” na zimę, aby w sezonie móc cieszyć się bezproblemową i przyjemną jazdą? Na początku warto zadbać o odpowiedni postój takiego pojazdu. Domowy garaż czy wiata to już coś, lecz warto pamiętać, że takie pomieszczenia często są zawilgocone, co w dłuższej perspektywie oznaczać będzie problemy dla naszego auta. Najlepiej, aby było to suche, ogrzewane pomieszczenie, chroniące nie tylko przed deszczem czy śniegiem, ale przede wszystkim przed ujemną temperaturą.

Po znalezieniu odpowiedniej lokalizacji warto zatroszczyć się o czystość. Samochód warto dokładnie umyć, oczyścić wszelkie zakamarki z liści czy błota, a następnie dokładnie wysuszyć. Dodatkowo na karoserię możemy nałożyć wosk w celu dodatkowej ochrony lakieru. Wnętrze należy odkurzyć, osuszyć dywaniki i jeśli pojazd będzie trzymany w ciepłym pomieszczeniu, można lekko uchylić szyby – pozwoli to uniknąć nam zawilgocenia tapicerki a co za tym idzie, przykrego zapachu we wnętrzu. Ważnym elementem jest konserwacja uszczelek drzwi, maski, klapy czy też szyberdachu. Na rynku sporo jest preparatów, które chronią elementy gumowe przed pękaniem jak i kruszeniem, nawet przy ujemnej temperaturze. Przygotowując samochód na zimę, warto też pomyśleć o tzw. „kobyłkach”, stalowych podporach, na których możemy postawić samochód. Niewielkim kosztem możemy poprawić też cyrkulację powietrza pod podłogą i dzięki temu być pewnym, że opony nie będą popękane ani odkształcone.

Wspominając o czynnościach dotyczących bezproblemowego odpalenia auta po zimowaniu, to najważniejszą rzeczą jest zadbanie o zabezpieczenie akumulatora. Najlepiej jest odłączyć klemy, wyjąć, a następnie schować akumulator do suchego, ciepłego pomieszczenia. Niskie temperatury znacznie obniżają jego żywotność, często rozładowują niemalże do zera, a przez to zwiększają ryzyko jego zasiarczenia. Druga w kolejności czynność to zatankowanie samochodu do pełna, najlepiej paliwem najlepszej jakości. Dlaczego? Przy minimalnym poziomie paliwa w baku potrafi wytworzyć się para wodna odpowiedzialna za korozje. Przy odpalaniu po dłuższym postoju osad dostaje się np. do pompy paliwa lub gaźnika skutecznie je zapychając i problem z rozruchem gotowy.

Wielu posiadaczy samochodów klasycznych zastanawia się, czy warto „przepalać” samochód zimą. Owszem, w niektórych przypadkach ma to sens (jeśli jesteśmy w stanie rozgrzać silnik do jego temperatury roboczej), jednak w większości garaży jest to niewykonalne, grozi zaczadzeniem, jest też zwykłym marnotrawstwem paliwa i najlepszym sposobem na szybsze zużycie oleju silnikowego.

Posiadanie klasycznego lub rzadkiego samochodu to spełnienie marzeń niejednego kierowcy. Wiążą się z tym także pewne zobowiązania: utrzymanie go w jak najlepszej kondycji, odpowiednie reagowanie na niesprzyjające warunki pogodowe. Możemy być niemalże pewni że jeśli właściwie podejdziemy do przezimowania swojego pupila, to możemy być niemalże pewni, że w sezonie odwdzięczy się nam on nienagannym wyglądem i bezproblemową jazdą.