Każdy, kto miał przyjemność kupowania nowego auta prosto z salonu wie, że lista wyposażenia dodatkowego potrafi przyprawić o ból głowy, a koszt dodatków podnieść wyjściową cenę nawet o 50 proc. W niektórych przypadkach możemy nawet podwoić cennikową wartość bazowego modelu. Wśród gąszcza dodatków znajdziemy te typowo gadżeciarskie, jak zmieniające kolory oświetlenie LED wnętrza czy karbonowe nakładki na pedały. Jednak wśród nich znajdują się dodatkowe elementy, które mają poprawić nasze bezpieczeństwo na drodze. Czy rzeczywiście są one przydatne i w krytycznej sytuacji mogą uratować życie?
Elektronika nie zastąpi rozumu

Na samym wstępie warto przypomnieć powszechnie znaną prawdę – nawet najlepsze systemy bezpieczeństwa przegrają w starciu z brawurową, agresywną (nie mylić z dynamiczną!) jazdą, prowadzeniem na podwójnym gazie czy nierespektowaniem zasad ruchu drogowego. Mają one nas wspomagać, zwiększać nasze szanse w przypadku kolizji lub wypadku, jednak nie zastąpią kierowcy i nie zdejmują z niego odpowiedzialności za bezpieczne prowadzenie pojazdu.

Są jednak sytuacje, w których dodatkowe wyposażenie może uchronić nas przed niebezpieczeństwem. Można je podzielić na aktywnie ingerujące w pracę samochodu, jak i działające w sposób bierny – bazujące na ostrzeżeniach i komunikatach.

Bierne systemy ratujące życie

Przykładem biernego systemu, które może w znaczącym stopniu przyczynić się uniknięcia kolizji lub wypadku są systemy wykrywające obecność innych pojazdów w martwym polu lusterek. Każdy pewnie przypomina sobie sytuację, w której rozpoczął manewr zmiany pasa widząc we wstecznym lusterku pustą przestrzeń, a dość szybko okazało się, że wyprzedzający nas pojazd na chwilę zniknął w martwym polu. Aby uniknąć zderzenia ratujemy się zazwyczaj gwałtownym manewrem. Wyposażenie auta w nowoczesny system wykrywający pojazdy w martwym polu skutecznie uchroni nas przed takimi groźnymi sytuacjami.  Na bardzo podobnej zasadzie działają systemy ostrzegające o zjechaniu z pasa ruchu. Uaktywniają się kiedy kierowca przyśnie i auto zmieni tor jazdy, ale także kiedy coś nas rozproszy lub o zgrozo, patrzymy akurat w telefon. Jego najbardziej zaawansowane formy wykorzystują elektryczne wspomaganie kierownicy i samodzielnie są w stanie skorygować tor jazdy.

Zupełnie niedocenianym systemem jest ten monitorujący ciśnienie w oponach. Przyznajcie się sami przed sobą, jak często go sprawdzacie? Zbyt niskie ciśnienie w oponach wydłuża hamowanie na mokrej nawierzchni nawet o kilkanaście metrów. Co gorsza, wyraźnie wzrasta ryzyku wybuchu opony, a do tego zwiększa się podatność na nadsterowność i podsterowność. Nie jest to drogi system, dlatego warto go domówić do nowego samochodu.

Kolejnym wartym uwagi systemem są adaptacyjne reflektory. W zależności od producenta i stopnia zaawansowania potrafią automatycznie zmienić światła drogowe na mijania, ale – co ważniejsze – potrafią tak doświetlić drogę, że dosłownie widzimy przestrzeń za zakrętem. Możliwość dojrzenia tego, co znajduje się za zakrętem jeszcze przed wykonaniem skrętu ma niebagatelny wpływ na bezpieczeństwo. Każda przeszkoda, pieszy czy zwierzę widoczne jest z odległości, która pozwala bezpiecznie wyhamować.

Aktywne systemy ratujące życie

Jednym z najciekawszych i najbardziej zaawansowanych systemów tego typu jest aktywny tempomat. Wykorzystując kamery i radary jest w stanie nie tylko utrzymać zaprogramowaną prędkość, ale też reagować na to, co dzieje się na drodze. W przypadku nagłego hamowania jadącego przed nami pojazdu nasze auto także samodzielnie zacznie hamować, tak jak wtedy, gdy zbliżymy się do jadącego wolniej auta przed nami. Przy wysokich prędkościach autostradowych nawet o sekundę spóźniona reakcja może być fatalna w skutkach i właśnie temu ten system zapobiega. Najbardziej zaawansowane opcje wyposażone są także w funkcję Stop&Go, którą docenicie w korkach. Wówczas system sam zatrzymuje pojazd i rusza, dokładnie tak jak poprzedzający nas samochód.

Automatyczne hamowanie (aktywny system wspomagania nagłego hamowania) przed przeszkodą został zaprojektowany po to, aby chronić zdrowie i życie najsłabszych uczestników ruchu – pieszych. System montowany jest najczęściej z przodu, a w nowszych wersjach także z tyłu samochodów. Przy dojeżdżaniu do przejść dla pieszych, cofaniu czy manewrach parkingowych radary nieustająco badają przestrzeń wokół pojazdu. Nagłe wtargnięcie pieszego przed maskę lub bagażnik sprawi, że nasz samochód gwałtownie zahamuje i finalnie zatrzyma się.

Celowo nie wspominamy o takich systemach jak ABS, ESP czy ASR ponieważ znajdują się one na liście obowiązkowego wyposażenia wszystkich nowych samochodów. Ciężko także znaleźć na rynku używany pojazd, który pozbawiony by był tych systemów – musielibyśmy wówczas szukać samochodu znacznie starszego niż dziesięcioletni.